GOŚCINIEC SZUWARY
ADRES

Krutyń 54b
11-710 Piecki

KONTAKT

tel. 607 291 262
szuwary.krutyn@gmail.com
www.szuwary.info

@instagram
If you want to make God laugh, tell him about your plans. – Woody Allen. - Gościniec Szuwary w Krutyni na Mazurach
21036
post-template-default,single,single-post,postid-21036,single-format-standard,ajax_fade,page_not_loaded,,side_area_uncovered_from_content,hide_top_bar_on_mobile_header,qode-content-sidebar-responsive,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-9.2,wpb-js-composer js-comp-ver-4.11.2.1,vc_responsive
 

If you want to make God laugh, tell him about your plans. – Woody Allen.

If you want to make God laugh, tell him about your plans. – Woody Allen.

Maj i czerwiec w tym roku cieszą nas nieustająco piękną pogodą – z jednym jedynym wyjątkiem, który wypadł na jeden jedyny dzień, kiedy to właśnie zaklinaliśmy wszystkie siły o piękną pogodę. Był to dzień zaślubin w Szuwarach, który wypadł na sobotę 26.05. Pogoda była jak drut przez miesiąc do imprezy i prawie miesiąc po imprezie a tego właśnie dnia była dzika ulewa, burza z piorunami i silnym wiatrem. I tak nasze przygotowania do wydarzenia roku w Szuwarach wzięły w łeb! Przygotowania do ślubu zawierały nawet wywózkę 3 złowionych niszczycielskich kretów z naszej wycackanej murawy, czyszczenie szosy Maćkowym sprzętem plus całe mnóstwo innych drobnych rzeczy, na które patrzono z wysokościech z niejakim pobłażaniem, dopiero rozłożenie namiotu weselnego mocno zdenerwowało Bogów. Jeśli więc chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na przyszłość – taka jest i moja teoria teraz, bo rozłożenie tegoż samego namiotu 4 lata temu – na moje okrągłe urodziny – przyniosło dokładnie taki sam efekt…. Z tego wniosek – chcesz mieć ulewę, wichurę, mega-burzę plus 10 w skali buforta – rozłóż nasz namiot! I przy okazji rozśmiesz Boga!

Na całe szczęście istnieją poprawiny, które jak nazwa wskazuje dają szansę na poprawę imprezy! W niedzielę pogoda była idealna i takież ognisko, urokliwie podświetlane żarówkami, lampionami z fajną – spokojną !!! (i do tego totalnie z moich klimatów) muzyką. Tu muszę wspomnieć o wyluzowanych duuuużo bardziej ode mnie gościach, a przede wszystkim o super młodej parze w conversach, bez spinki, bez tych wszystkich weselnych przyśpiewek i obrzędów … których fanem nie jestem. Taka impreza idealnie pasuje do naszego wyobrażenia ślubu i weselnej zabawy. Pięknie było, mimo wszystko! A może właśnie dobrze, że nie tak idealnie???

Będzie co wspominać przez wiele lat – to pewne!

Reszta miesiąca maja oraz czerwca upłynęła już bez kropli deszczu i przy bardzo wysokich temperaturach, co baaaardzo cieszy naszych gości, a nas odrobinkę miej, bo musimy podlewać godzinami ogród aby jakoś dotrwał do deszczu no chyba, że z desperacji rozłożymy namiot:-)


Hm… no więc oprócz suszy mam nowy problem. Mogę się mylić ale bacznie obserwuję naturę i widzę, że kwiaty wyprzedzają porę roku o miesiąc czasu! Wysokie temperatury od końca kwietnia sprzyjają ich rozwojowi to tego stopnia, że w maju do początku czerwca zakwitło a nawet już przekwitło to co kwitnie duuuużo później, ba – z końcem lata nawet!  Czerwcowe jaśminy zakwitły w maju i już są tylko bladym wspomnień tak samo jak i czarny bez przewidziany przecież na cały czerwiec – odchodzi już w zapomnienie, no a lipy przewidziane przecież na lipiec już są w pełnym rozkwicie! Do kwitnięcia zabiera się lipcowo-sierpniowe lawenda, kosmosy a nawet jesienna mimoza!!! To ja pytam – co zostanie nam na pozostałe miesiące, chyba trawa! No i jeszcze jedno: starzy górale mówią, że taka sytuacja wróży szybką jesień!!!!!

No nieeeeeee-  tylko nie to!!!

 

Wpływu na to nie mam więc mogę tylko śpieszyć się kochaniem tego co jest ……………….

 

A jak czerwiec to i bieg w Gałkowie. 

W tym roku niestety beze mnie, z racji moich kolan nadających się do operacji, Szuwary reprezentował tylko Maciek plus nasz ulubiony gość Krzysztof.

Chłopaki ładnie pobiegli odpowiednio 54 i 52 minuty, brawo Wy!!!

W czerwcu musi też zawsze być piknik w naszym szałasie, nota bene to dzieło natury wierzcie lub nie. Fajnie jest tylko komary się dają we znaki w tym roku….. No zawsze coś!

 

Pa, pa z Szuwarów o letniej prawie porze macha Wam Szuwarowy team.

Kasia Puszczyńska
szuwary.krutyn@gmail.com

Politolog z wykształcenia, globtroter z umiłowania, mama Kuby i Antosia, główna pomysłodawczyni tego co widać w Gościńcu Szuwary w Krutyni na Mazurach.

No Comments

Post A Comment